O tym, ile trudu niesie ze sobą macierzyństwo, wiemy wszystkie. Dla większości młodych mam największy problem stanowi permanentny stan zmęczenia. Karmienie piersią, nieprzespane noce, brak czasu na porządny posiłek, troski o bezpieczeństwo i zdrowie małego człowieka – to wszystko wpływa na pogorszenie się ogólnej formy fizycznej i psychicznej kobiety.

Urlop macierzyński to trudny i intensywny czas. Całkowicie świadoma tego, że nie będzie łatwo stawiałam dzielnie czoła wszystkim trudom związanym z opieką nad dzieckiem i dbaniem o dom oraz życie rodzinne przez około rok. Po tym czasie zdałam sobie sprawę z tego, że mocno osłabłam. Patrząc w lustro widziałam schorowane oczy.

Zanim dowiedziałam się co mi dolega minęło pół roku. Lekarze przyczyn ogólnego osłabienie doszukiwali się w niedoborach witamin i minerałów (może chodzi o B, a może o D, a może to żelazo…). Ale wyniki krwi nie wskazywały na żadne odchylenia od normy.

Któregoś zimowego popołudnia wracaliśmy do domu z rodzinnych zakupów. Siedząc na przednim siedzeniu samochodu poczułam nagły niepokój i niespodziewany odpływ energii (tak silny, że musiałam włożyć sporo wysiłku w to, aby nie usnąć). Umysł miałam sprawny, byłam całkowicie świadoma tego, co się ze mną dzieje, ale ciało zaczynało odmawiać posłuszeństwa. Głowa opadła mi bezwiednie, a prawa strona twarzy zaczęła drętwieć. Napięcie było tak silne, że wykrzywiło nozdrza nosa i zaczęłam odczuwać trudności z oddychaniem. Usta, język, krtań – wszystko w stanie mocnego skurczu umożliwiało wypowiedzenie choćby najprostszego słowa. W tym samym momencie pojawił się dodatkowo bezwład prawej ręki.

Po wielu godzinach spędzonych na szpitalnym oddziale ratunkowym i po serii wstępnych badań, które niczego nie wykazały zostałam skierowana na konsultację neurologiczną. W związku z tym, że oczekiwanie na neurologa miało zająć kilka kolejnych godzin poprosiłam męża, aby szybko zorganizował mi jakąś prywatną wizytę.

W przeciągu godziny znalazłam się w gabinecie młodej, drobnej blondynki (jak to możliwe, że ona jest neurologiem z drugim stopnień specjalizacji?!?!). Pierwsze stereotypowe wrażenie szybko zostało rozwiane przez profesjonalizm pani doktor. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam tę niepozorną nazwę „tężyczka” (tężyczka-różyczka?). Mimo późnej godziny pani doktor chwyciła za telefon i przedzwoniła do pracowni badań z prośbą o przyjęcie mnie w trybie pilnym na tak zwaną „próbę tężyczkową”.

PRÓBA TĘŻYCZKOWA
(ELEKTOMIOGRAFIA EMG)

  • Trwa dokładnie 15 minut.
  • Konieczne jest użycie igły (umieszcza się ją w mięśniu, który znajduje się pomiędzy kciukiem a palcem wskazującym).
  • Na ramieniu zaciśnięty zostaje mankiet ciśnieniomierza. Ucisk ramienia trwa około 10 minut. Jest dość nieprzyjemny i wiąże się z uczuciem drętwienia ręki.
  • Po 8 minutach dołącza się dwuminutową hiperwentylację: trzeba oddychać przez otwarte usta bardzo głęboko i bardzo szybko. Ta część badania może wywołać uczucie oszołomienia i zawrotów.
  • Następnie mankiet ciśnieniomierza zostaje zdjęty i należy powrócić do spokojnego oddechu.
  • Ostatni etap badania trwa 5 minut i nie wymaga żadnego zaangażowania pacjenta.
  • Osoba wykonująca badanie obserwuje na monitorze reakcje igły wbitej w mięsień (nie ma potrzeby manewrowania nią), a także przysłuchuje się sygnałom z głośnika aparatu emg.
  • Próbę tężyczkową uznaje się za dodatnią, gdy na monitorze pojawia się wiele samoistnych wyładowań (zwanych multipletami). Towarzyszy im „chrupiący” dźwięk wydobywający się przez głośnik.
  • Wyładowania pojawiają się najczęściej już w pierwszej minucie obserwacji, trwają różnie, ale często przez cały czas.
  • Wszystkie niekomfortowe objawy związane z próbą tężyczkową mijają.
  • Po zakończeniu badania można powrócić do codziennej aktywności.

Tężyczka jest trudna do zdiagnozowania i często brana jest za schorzenie neurologiczne. Uporczywe, napadowe skurcze występują głównie u kobiet i obejmują przede wszystkim kończyny dolne, górne oraz głośnię (jeden z elementów składających się na krtań). Jednoznaczna przyczyna występowania tężyczki nie jest znana. Medycyna dzieli tężyczkę na dwa rodzaje – jawną oraz utajoną, która zazwyczaj zostaje wykryta przypadkowo.

 

TĘŻYCZKA JAWNA

  • Rozpoczyna się od delikatnego mrowienia palców rąk i okolic ust.
  • Następnie napięcie oraz skurcze przenoszą się na pozostałe mięśnie twarzy, kończyny oraz głośnię.
  • Pojawienie się skurczów poprzedza wrażenie niepokoju, lęk oraz pobudzenie.
  • Zdarzają się przypadki utraty przytomności i wystąpienia drgawek, przypominające te towarzyszące padaczce.
  • Kurcz mięśni głośni może stanowić zagrożenie życia (i doprowadzić do uduszenia).
  • W okresach pomiędzy napadami tężyczki pacjenci zwykle skarżą się na: niepokój, rozdrażnienie, uczucie stałego znużenia, zaburzenia pamięci, trudności w koncentracji uwagi, bezsenność, ogólne osłabienie.
  • Dolegliwości te, zwłaszcza w połączeniu z uczuciem ciągłego mrowienia w obrębie twarzy i kończyn, traktowane są zazwyczaj mylnie jako nerwica.

TĘŻYCZKA UTAJONA
mogące ją zwiastować dolegliwości:

  • Nadmierne napięcie nerwowe, częste zasłabnięcia, bezsenność, osłabienie nastroju, męczliwość.
  • Kurcze mięśni, drętwienie oraz mrowienie kończyn.
  • Bóle w klatce piersiowej oraz jamie brzusznej, kołatanie sercawzdęcia, kolki.
  • Objaw Chwostka (gwałtowne skurcze mięśni mimicznych twarzy).
  • Objaw Trousseau (charakteryzuje się on wygięciem IV i V palca dłoni, jest ono na tyle silne, że uniemożliwia chwytanie oraz zaciśnięcie dłoni).

DIAGNOSTYKA OPIERA SIĘ NA OKREŚLENIU NIEDOBORÓW PIERWIASTKÓW:
MAGNEZU, WAPNIA, POTASU
DIAGNOSTYKĘ NALEŻY RÓWNIEŻ UZUPEŁNIĆ O POZIOM WITAMINY D3.

UWAGA: OZNACZENIE MAGNEZU, WAPNIA I POTASU W SUROWICY (BADANIE KRWI) NIE DAJE WIARYGODNYCH WYNIKÓW. KONIECZNE JEST PRZEPROWADZENIE PRÓBY TĘŻYCZKOWEJ.

NA CZYM POLEGA LECZENIE TĘŻYCZKI?

Leczenie sprowadza się głównie do przyjmowania indywidualnie dobranych dawek magnezu, wapnia oraz witaminy D3 (której niedobór wpływa niekorzystanie na wchłanianie magnezu). Korzystne jest kojarzenie magnezu z witaminą B6. Jeżeli suplementowanie magnezu i witaminy D3 nie przynosi oczekiwanego rezultatu, leczenie uzupełnia się o leki antydepresyjne.

Pacjent z tężyczką musi być świadomy iż po okresie początkowej wyraźnej poprawy stanu klinicznego zazwyczaj dochodzi do nawrotu niektórych objawów, które w dalszym konsekwentnym leczeniu powoli ustępują. Niestety w 25% prawidłowo prowadzonej terapii tężyczki nie osiąga się istotnej poprawy. Prawdopodobnie zjawisko to zależy od osobniczych czynników genetycznych.

Od czasu, kiedy sama zachorowałam na tężyczkę i zaczęłam opowiadać o swoim przypadku bliskim osobom, schorzenie to zdiagnozowano u czterech moich koleżanek. Dwie z nas trafiły na szpitalny oddział ratunkowy z podejrzeniem udaru. Z moich obserwacji wynika, że z rozpoznaniem tężyczki najlepiej radzą sobie młodzi neurolodzy (tak, jakby byli jakoś wyjątkowo w tym kierunku szkoleni).

 

Źródło: Katarzyna  Toruńska/ Klinika Neurologii CSK MSWiA Warszawa

Zdjęcia:  Edyta Truszkowska/ Fotograf

PODZIEL SIĘ ZE ZNAJOMYMI

4 komentarze

  • Małgorzata napisał(a):

    Ja też mam tężyczkę, miałam wysoką próbę ischemiczną. U mnie oprócz drętwienia i mrowienia pojawiają się kłopoty z rozumieniem słów, ich znaczenia, i problemy z konstruowaniem wypowiedzi, tracę umiejętność automatycznego rozpoznawania słów. Tężyczka zaczęła się u mnie prawdopodobnie kilkanaście lat temu, ale dopiero 2 lata temu po dziwnym epizodzie tężyczkowym, (kiedy nie poznałam koleżanki, ale głos rozpoznawałam jako znajomy, ale nie mogłam dopasować głosu do osoby) poszłam do neurologa. W moim przypadku muszę dbać o magnez, wapń i wit d3, a jeśli już mi się przydarzy atak, muszę się natychmiast położyć oczywiście wcześniej wziąć wapno.

    • Monika Marciniak napisał(a):

      Małgorzato, dziękuję za Twój komentarz. Jestem pewna, że bardzo zaciekawi wiele dziewczyn, które zaglądają na mojego bloga. Ja, podobnie jak Ty, również muszę bardzo dbać o utrzymanie odpowiedniego poziomu magnezu, wapnia i witaminy D. Wystarczą dwa tygodnie zaniedbania i silne ataki powracają.Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę zdrowia oraz dobrej formy w Nowym Roku!

  • Marcin napisał(a):

    Pani Moniko,

    bardzo ciekawy blog. Zwłaszcza powyższy wpis nt. tężyczki, która niestety dopadła również mnie.. Nie chcę wyjść na pesymistę, ale walkę prowadzę od blisko roku i szczerze mówiąc nie odnotowałem większej poprawy. Kiedy dowiedziała się Pani o schorzeniu i jak sobie Pani z nim radzi? Pozdrawiam serdecznie

    • Monika Marciniak napisał(a):

      Panie Marcinie, w pierwszej kolejności dziękuję za miłe słowa. To co mnie najbardziej motywuje do pisania bloga to właśnie poczucie, że moje wpisy mogą komuś pomóc. Nawiązując do tężyczki – po trzech latach pogodziłam się z myślą, że ona po prostu mi towarzyszy. Kilkakrotnie próbowałam odstawić suplementację magnezu, wapnia i witaminy D, ale już po dwóch tygodniach ataki powracały. Bardzo pilnuję tego, aby każdego dnia przyjąć odpowiednio dobrane przez neurologa dawki, a dodatkowo obserwuję swój organizm. Po trzech latach wiem dokładnie w jakich sytuacjach dopadają mnie ataki (np. sytuacje stresowe, silne przemęczenie umysłowe lub fizyczne, druga kawa w ciągu dnia,trzy godziny bez spożywania napojów, głód, itd.).Zawsze noszę przy sobie magnez w formie musujących tabletek – kiedy tylko czuję, że zbliża się atak, wypijam roztwór – to bardzo pomaga. Wygląda na to, że jestem wśród 25% osób, u których nie ma diametralnej poprawy, ale z pewnością jestem na etapie kontrolowania tego schorzenia. Zdrowy styl życia przede wszystkim!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Instagram

  • KOBIETA JEST JAK TOREBKA Z HERBATĄ. NIE WIADOMO, JAK JEST MOCNA, DOPÓKI NIE ZNAJDZIE SIĘ W GORĄCEJ WODZIE - Eleonor Roosevel
#instamatki #instamama #instamatka #motywacja #wtorek #tuesday #martes #dobregodnia #kobieta #kobietasukcesu #success #successfulwomen #power
  • Mój największy motywator :) #instamatki #instamama #instamatka #matkapolka #mamaisyn #mamaisynek #mamaicorka #poniedziałek #monday #lunes #czaszdzieckiem #mamapsycholog
  • Też Was tak bardzo cieszy, gdy dziecko ma apetyt? 😂 #instamatki #instamama #instamatka #mamaisyn #synek #synekmamusi #rodzinka #familytime #italy #pasta #pastaitaliana #livigno
  • Dobrze się bawimy 😉⛷🚡❄️☀️❄️☀️🗻🏔🍕🍝 #instamama #instamatki #mama #matkapolka #czasdlarodziny #familytime #livigno #italy #włochy #narty #love #togetherforever #najlepszymążnaświecie

Obserwuj mnie!